Antoni Aleksandrowicz

* 1928

  • "A tu jak ta rzeka szła, to na tamtej stronie Litwa, a tu już Białoruś liczy się. A ja często mówię i myślę: jakże to zrobili? Niechajże wojna zakończyła się i po staremu, i znów dawszy Polska miejscowość, w województwie Wilnie, Brasław powiat, Widze gmina. Tak nie! Oni wzięli i Białorusom oddali. A Polaki? Repatriację zrobili do Polski. A dużo się zostało tam na miejscu, pożałowali swoich gospodarstw. Gospodarstwa mieli, maszyny, młocarki mieli. Pożałowali i dużo zostało się. I my sami tak nie jechali do Polski, bo my sami myśleli, że znów Ameryka Rosję rozbije. No, o tak było."

  • "My, nasi byli Akowcy. W 1944. roku, jak radzieckie wojska zajęły naszą miejscowość, tak nasz dowódca powiedział, że kto chce może uciekać, zostawać się tu. A tych naszych, którzy nie zostawali się, znaczy którzy broń złożyli, powieźli do Rosji u Kaługa. Tak oni pobyli w Kałudze i do Polski ich odprawili. A tu my wtedy zostali się. No i co? Czekali i wszystko, myśleli, że znów będzie jaka przewrót, wojna będzie…"

  • "Co do Polski? Ja do Polski, były już dokumenty, tam wiza już z Polski. To cóż? Na niemieckie ziemie? Cóż ja pojadę na niemieckie ziemie? Kiedy ja walczył za Polskę, a pojadę na niemieckie ziemie? I tak odrzekł się i powiedział: nie pojadę! Tak przychodził z Sielsowieta prosidatiel: pojedziesz do Polszy, czy nie? Ja mówię: nie pojadę! No, na cudze strony, żeby to do Polski: jak Gdańsk, Kraków, Warszawa tamoj… jeszcze Lublin tam. A oni pojechali na niemieckie ziemie, tam im postrojki dali niemieckie, które mury jeszcze byli nierozbite. A ja kiedym walczył przeciw Niemcom i pojadę na niemieckie ziemie?! My domagali się, żeby tu w brasławskim powiecie była Polska. Dużo Polaków było, wszystko nie pojechawszy do Polski… A teraz poumierali, aj…ciężko mówić, ciężko mówić."

  • "No, a cały czas w domu nie będziesz siedzieć, bo NKWD szukała już. Pobędziesz w lesie, przyjdziesz do domu i zobaczysz tam, produktów weźmiesz. Bo wtedy już nigdzie nie chodzili po drugich mieszkaniach produkty brać. No i tak. W domu, póki tam nie zdążył schować się no i znaleźli, obóz zrobili [zasadzkę] i znaleźli. Znaleźli i aresztowali. I powieźli do Brasławia. W Brasławiu tam doprosili troszeczkę. No a wtedy w Połock powieźli już, tam zakryli. W Połocku nie wiem tam ile było, dziewięć osób. No i śledztwo prowadzili. Wszystko. Ja nie przyznałem się, że ja był akowcem. Nie przyznałem się, bo nasze dokumenty niektóre do Polski zabrali, Sowiecki rząd zabrał Polaków i część powieźli do Rosji, no a tu nasze byli dokumenty w jednym mieszkaniu. My skrywali się, napadli na nas, spalili mieszkanie tam i nasze dokumenty tam byli wszystkie."

  • "Nie daj Boże! I bili… wszystko. Oni chcieli żeby dowiedzieć się więcej. No, ja to postanowił, chociaż zastrzelą, nic nie wypowiem. No i wszystko. A takie były sprawy (…). W Połocku jak byłem… śledztwo prowadzili miesiąc cały, a potem rozporządzeniem do Mohylewa odprawili. Tam ciurma była już, wielka ciurma, tam dużo aresztowanych i wszystko. W Mohylewie pobył trzy miesiące i pod wiosnę, w marcu miesiąc powieźli do Rosji: irkucka obłast, rajon Tajszet. No i tam sześć i pół lat odbyłem w Rosji. No potem rozpatrzyli sprawę i odpuścili."

  • Celé nahrávky
  • 1

    Dynneburg, Łotwa , 19.06.2008

    (audio)
    délka: 01:02:13
    nahrávka pořízena v rámci projektu 1945 - End of the War. Comming Home, leaving Home.
Celé nahrávky jsou k dispozici pouze pro přihlášené uživatele.

AI asistent Paměti národa
Probádá tisíce příběhů pamětníků

Objevte nový způsob, jak používat Archiv Paměti národa. Ptejte se na témata, události, místa nebo zkušenosti, které vás zajímají. AI asistent prohledává přepisy rozhovorů s více než 30 000 hodin nahrávek rozhovorů a vyhledává relevantní vzpomínky napříč archivem. Nemusíte znát jméno pamětníka ani vědět, kde hledat. Stačí položit otázku vlastními slovy.

Položte otázku
beta

Walczyłem przeciw Niemcom - mam pojechać na niemieckie ziemie?!

Antoni Aleksandrowicz
Antoni Aleksandrowicz
zdroj: Post Bellum

Antoni Aleksandrowicz urodził się w 1928 roku w Ostrowiszkach, 15 km od miejscowości Widze, w powiecie brasławskim, w rodzinie Stefani i Waleriana Aleksandrowiczów. Miał trzech braci i trzy siostry. Do 1938 roku mieli oni swoje gospodarstwo, 10 ha, krowy i konie, potem przeniesieni zostali na tzw. kolonię. Utrzymywali się z rolnictwa. W czasie okupacji niemieckiej w latach 1942-1944 Antoni Aleksandrowicz był członkiem jednego z trzech oddziałów AK działających na terenie powiatu. Po wkroczeniu Sowietów jeszcze przez pięć lat wraz z innymi partyzantami, którzy nie zostali wywiezieni na Syberię, ukrywał się w okolicznych lasach. Do domu wrócił dopiero w 1949 roku. Niespełna dwa lata później został aresztowany, kilka miesięcy spędził w więzieniach w Brasławiu, Połocku i Mochylewie, poczym został zesłany do łagru w głąb Rosji (Irkucka obłast, Tajszet rajon). Spędził tam sześć i pół roku. Po powrocie z zesłania zamieszkał w Ostrwiszkach (pracował w kołchozie). Potem przeprowadził się do Dyneburga.